.

.

piątek, 28 marca 2014

1. Zaproszenie

Nie wiem jak to się stało.. Po prostu obudziłam się i napisałam tego ficzka.
Wiem, że jeszcze nie skończyłam tego z Sungjongiem i Woohyunem, ale na nie też na pewno przyjdzie czas ;)

Tymczasem zapraszam do czytania ^_^
Mam nadzieję, że wam się spodoba :3


____________________________________________________


- Mam coś dla ciebie- Hana położyła kopertę na stolik i przysunęła ją do Sunggyu
- Co to jest?- zapytał niepewnie, domyślając się co znajduje się w środku
- Po prostu otwórz..- Wzięła łyka kawy i spojrzała w bok, czekając na reakcję chłopaka.

Gyu niepewnie sięgnął po kopertę i zaczął ją powoli otwierać.
Jego serce się zatrzymało, kiedy ujrzał zaproszenie ślubne.
Wpatrywał się w nazwiska pary młodej i nie mógł uwierzyć, że obok imienia dziewczyny, którą kochał od tylu lat nie widnieje jego własne.
- Dlaczego tak nagle?- zapytał po dłuższej chwili, starając się, by głos nie zadrżał mu tak jak dłonie.
- To nie jest wcale nagłe, myślałam nad tym już od dłuższego czasu.
- I jesteś pewna swojej decyzji?
- Niczego nie można być pewnym Oppa. Parę lat temu wierzyłam w coś zupełnie innego, a zobacz jak potoczyło się nasze życie.
- Nie będziesz tego żałować?
- Żałuję paru innych rzeczy z przeszłości.. Myślę, że najwyższy czas już o nich zapomnieć, a to będzie mój pierwszy krok.
- Kochasz go?- Sunggyu i Hana spojrzeli sobie w oczy. Chłopak czuł mocne kłucie w sercu, gdy widział jej smutne spojrzenie.
- Nie potrafię już kochać..
- Dlaczego więc to robisz?
- Nie domyślasz się dlaczego? Bo chcę w końcu o Tobie zapomnieć, a wiem że On jest w stanie mi w tym pomóc. Jest kochany i ciepły. Troszczy się o mnie. Daje mi to wszystko, czego ty nie potrafiłeś.
- Hana..
- Nie zamierzam czekać na ciebie w nieskończoność. Straciłeś mnie już parę lat temu. Ja jednak przez ten cały czas na ciebie czekałam, ale ty i tak nic nie zrobiłeś. Straciłeś swoją szansę, więc teraz nie masz prawa mieć do mnie pretensji.
- Nie mam wcale pretensji..
- Więc o co chodzi? Po co te pytania? Nie możesz mi po prostu pogratulować?
- Ja po prostu..
- Co?!
- Ehh.. Nie ważne..- Sunggyu wstał i odszedł od stołu
- Tak odejdź. W tym przecież jesteś najlepszy.- zatrzymał się, słysząc ostre słowa z ust, które tak bardzo chciał teraz pocałować.
- Odchodziłem, ale zawsze do Ciebie wracałem.
- Wiesz, że właśnie to bolało najbardziej? - Usłyszał jak głos Hany się załamał. Nie odwrócił się bo, bał się ujrzeć jej łzy.- Ale to ostatni raz.. Nie masz już do czego wracać. Ostatni raz też przez Ciebie płaczę. – wzięła głęboki wdech i wytarła policzki- Mam nadzieję, że zjawisz się na ślubie, pogratulujesz mi z uśmiechem i znów będziemy mogli być przyjaciółmi.. jak kiedyś.
- Gratulacje z okazji ślubu- powiedział w końcu chłodnym głosem- Życzę wam szczęścia. Nie oczekuj jednak, że zjawię się na przyjęciu.- odszedł szybko, nie dając jej szansy na przekonanie go do zmiany zdania.


___________________________________________________________________

Sunggyu wszedł do mieszkania i rzucił się na kanapę w salonie.
- Wróciłeś już Hyung- Hoya podał mu butelkę wody- I jak było? Powiedziałeś jej to wszystko co chciałeś?
- Nie miałem nawet okazji..
- Jak to, nie widziałeś się z nią?
- Widziałem, ale teraz tego żałuję.
- Dlaczego?
- Patrz..- Sunggyu podał Howonowi zaproszenie.
- Chyba sobie żartujesz..
- Czy wyglądam na kogoś, kto ma ochotę na głupie żarty?
- Hyung..
- Idę spać- Gyu wstał i chciał już iść do swojego pokoju, ale Howon go zatrzymał
- Zamierzasz to tak zostawić? Chcesz jej pozwolić wyjść za innego?
- Jest już za późno..
- Ślub jest za miesiąc, więc masz jeszcze trochę czasu żeby..
- Żeby co?! Nic już nie mogę zrobić! Straciłem ją! Przez te wszystkie lata nic nie zrobiłem.. Jak głupiec czekałem.. Ehh.. Nie ważne. Dobranoc- Sunggyu wszedł do sypialni, zatrzaskując za sobą drzwi.
- Hyung, jeżeli nic nie zrobisz to będziesz żałował tego do końca życia. Jeszcze bardziej niż w tym momencie. Przemyśl to. Dobranoc.- krzyknął młodszy do zamkniętych drzwi.




Sunggyu leżał w łóżku, starając się zasnąć, ale jedyne co był w stanie robić, to myśleć o Hanie i o ich przeszłości. O czasach, kiedy razem byli w liceum. Kiedy byli szczęśliwi i byli przyjaciółmi, a świat nie był jeszcze tak skomplikowany.


Pierwszy występ mojego zespołu.
Byłem tak zdenerwowany, że chwilę przed wyjściem na scenę, wymiotowałem.
Bałem się, że ludzie nas wygwiżdżą.
- Sunggyu?! Sunggyu Oppa?!- Hana krzyczała nerwowo z korytarza do męskiej łazienki
- Idź sobie, nie czuję się najlepiej.
- Oppa zaraz występujecie!
- Powiedz chłopakom, że nie dam rady..
- Co?!- usłyszałem głośne szarpnięcie drzwiami i Hana wtargnęła do łazienki- Oszalałeś?! GYU przestań się mazać!
- Ya! Uważaj do kogo mówisz..
- To Ty uważaj CO mówisz. Chcesz stracić taką szansę? Chcesz zawieść swoich przyjaciół? Przestań się nad sobą użalać i wstawaj!- mocno chwyciła mnie za rękę i pomogła mi wstać z podłogi.- Dasz radę Oppa. Wierzę w Ciebie.- uśmiechnęła się i przytuliła mnie, a ja poczułem się spokojniejszy.
- Dobrze.. chodźmy więc.- trzymając jej ciepłą dłoń, poszliśmy na backstage.

Było ciemno, kiedy weszliśmy na scenę. Chłopacy chwycili gitary, a ja stanąłem przy statywie. Dłonie strasznie mi się trzęsły, więc żeby je uspokoić położyłem je na mikrofonie.
Muzyka zaczęła grać cicho i powoli.
Zacząłem śpiewać.
Mój głos drżał ze zdenerwowania.
Wtedy zapaliły się światła i zobaczyłem ją.
Hana stała w pierwszym rzędzie z banerem „Sunggyu Oppa, Kocham Cię” i uśmiechała się promiennie.
W jednym momencie cały stres zniknął.
Nie widziałem nikogo, prócz niej.
Śpiewałem tylko dla niej.
Po raz pierwszy włożyłem serce, w każde słowo, w każdy dźwięk.
Chciałem jej tym podziękować za to, że przy mnie była.
Wygrana w konkursie przestała mieć znaczenie.
Po prostu śpiewałem dla niej.



- Oppa, gratuluję drugiego miejsca- Hana zadźwięczała wesoło
- Dziękuję- pogładziłem ją po głowie.
- Bardzo jest ci przykro, że nie wygraliście?
- Nie.. prawie wcale.
- Nie kłam.. wiem jak bardzo nie lubisz przegrywać- wytknęła do mnie język.
- Nie przegrałem.. zajęliśmy drugie miejsce, bo pewna dziewczyna w pierwszym rzędzie mnie rozpraszała przez cały występ.
- Tak? Ciekawe która?
- Była tam taka jedna.. z banerem
- Z banerem? Nie widziałam żadnej- Hana zarumieniła się i spuściła wzrok.
- Czy to co było na nim napisane, to prawda?
- Co masz na myśli?- zaczęła nerwowo nogą szurać o podłogę.
- Naprawdę chcesz, żebym powiedział to na głos? – nie mogłem powstrzymać się, żeby bardziej jej nie zawstydzić, więc szepnąłem jej to do ucha. Zauważyłem jak w tej jednej chwili zamarła.
Tak bardzo chciałem ją pocałować ten pierwszy raz..
 Zbliżyłem się i..

- Ya! Idziecie razem z nami świętować?- Akurat na scenę wszedł mój gitarzysta Seungho
- Wynoś się! Przeszkadzasz!
- Dobra.. nie bądź taki nerwowy- Seungho zawrócił i znów byliśmy sami.
- Na czym to skończyliśmy?- Zwróciłem się do Hany, a ona niespodziewanie, w jednym momencie wspięła się na palce i pocałowała mnie w policzek.
- Seungho Oppa, zaczekaj! Idziemy z Wami!- krzyknęła i pobiegła za gitarzystą, zostawiając mnie na scenie w zamroczeniu.


To zawsze Hana sprawiała, że byłem szczęśliwy a moje serce biło jak szalone.
Dlaczego więc tak bardzo ją skrzywdziłem?


Myśląc o tym, jak bardzo zranił Hanę, po policzku Gyu spłynęła łza.

- Czy mam jeszcze prawo o nią walczyć?

Zamknął oczy i zasnął, słysząc w głowie jej smutny głos.